Ekowioski w Polsce
tekst: Nicole Grospierre- Słomińska
pisany w roku 2006 , może się zmieniło ?
Podstawową informacją o ekowioskach w Polsce jest to, że o ile wiem, nie istnieją.. Tutaj myślę o Tobie, zawiedziony Internauto, marzycielu, znudzony miastem, marzący o sensownym życiu. Wśród zaprzyjaźnionych ludzi dzielących z Tobą głęboki szacunek do otaczającej WAS przyrody dobrze rozumiem i podzielam to pragnienie z Tobą. Ale jak to realizować w Polsce?
Na to pytanie nie mam odpowiedzi. Jedynie mogę opowiedzieć Ci o moich doświadczeniach.
Stan wojenny
Przeprowadziłam się na wieś podczas stanu wojennego. Był to czas, kiedy na mikroskalę zaistniał ruch zwany emigracją wewnętrzną. Stan wojenny, tak jak każdy czas ostrego wspólnego stresu, był czasem przyspieszonych przemian w życiu osobistym wielu ludzi. Rozpadanie się związków, powstawanie nowych, zawiązywanie wielkich przyjaźni. był to stan szczególnej otwartości emocjonalnej.
Na wsi znaleźliśmy się z grupą przyjaciół. Wokół ogniska odkrywaliśmy, że ogień i przyroda są wieczne, a pan w czarnych okularach w telewizorze jest tylko marionetką, o wiele mniej realną, niż te żaby, które kumkały dla nas tej wiosny 1982 roku.
Było tak pięknie, że zostaliśmy.
"Nowodzicy"
Tworzyliśmy wtedy małe plemię "nowodzikich" Indian spod Lublina. Żyliśmy, tak, jak parę innych rodzin, w małym drewnianym domu.
Urodził się Jonasz, potem Daniel. Słoma zaczął robić bębny i jeździł z nimi, tworząc pierwsze kręgi bębniarskie na festiwalach i najróżniejszych imprezach. W kolorowych ponczach dodawaliśmy kolorytu lokalnego kilku małym wioskom z gminy Kamionka koło Lubartowa. Bardzo mało trzeba nam było do życia. Wystarczyło sprzedać parę bębnów, garść kolczyków. Graliśmy wspólnie dużo muzyki. Zaczęły się rodzić dzieci. Byliśmy w pełni pogodzeni z tym, że żyjemy na dalekich peryferiach cywilizacji; świadomie odłączyliśmy naszą tratwę od ogólnego pędu ku "lepszej przyszłości". Sąsiedzi często byli zadziwieni, ale w większości przychylni. Zdarzało się, że ktoś o nas powiedział: żydzi albo narkomani, ale na ogół wyjątkowo tolerancyjnie znosili nasza odmienność. W sumie przecież mieliśmy wspólnego wroga, wstrętnego komunistę. Wszechobecnych "ICH".
Jak Mur runął
Mamy jeszcze w domu kawałek drutu kolczastego z Muru Berlińskiego. Gdy dostaliśmy od przyjaciół z Francji pierwszy samochód, mój mąż Słoma, jeździł tam sprzedawać bębny.
Przedostawały się do nas informacje i prądy myślowe długo przetrzymywane za niewidzialnym murem, który fizycznie rozpadł się właśnie wtedy w Berlinie. Dotarło do nas, że podobno tam na świecie jest wielu takich jak my, emigrantów z miast, razem zamieszkujących różne wsie i tworzących ekowioski. Wtedy w pełni identyfikowaliśmy się z nimi.
Na planie "zagospodarowania przestrzennego" naszej gminy, w wyniku wielu naszych starań, zostało wyznaczone miejsce pod budowę wioski ekologicznej. Urzędnicy i funkcjonariusze gminy nie mogli zaprotestować, bo zdobyliśmy pisemne poparcie większości sąsiadów wybranego przez nas terenu. Nie wiadomo było czy to sekta, czy opozycja. Jedyne, co dali rade wykombinować, to nazwali ten teren, miejscem "wypoczynku całorocznego" pozbawiając nas możliwości skorzystania z dobrodziejstw ustawy "elektryfikacji wsi".
Do projektu pod nazwą "Osada ekologiczna Dąbrówka" przystąpiło jedenaście rodzin. Część już mieszkała na wsi, cześć planowała przeprowadzkę. My byliśmy wtedy bezdomni i mieszkaliśmy w tipi, na pięknej łące, leżącej na terenach przyszłej osady.
Wspólnie z przyjaciółmi zaczęliśmy budować dom dla naszej rodziny. Pojawiła się Alicja nasza pierwsza córka.
Dom
Po trzech latach i wielu perypetiach zamieszkaliśmy w domu na łące.
Z jedenastu rodzin zostały dwie. W sąsiedniej wiosce zamieszkały jeszcze trzy rodziny niezwiązane z tym projektem. Przez następne 7 lat mieszkaliśmy w ośmiokątnym domu, przypominającym wielki namiot, z dużym kominkiem po środku, trochę jak w tipi. Po pierwszej zimie, ze świeczkami i ręcznym pompowaniem wody, dzięki pomocy berlińskich przyjaciół zainstalowaliśmy wiatrak i baterie słoneczne. I choć był to pierwszy w tamtych czasach dom z bieżącą zimna i ciepłą wodą, dość szybko okazało się, że jest za mało światła, aby dzieci mogły wygodnie odrabiać lekcje, że brak izolacji, więc trudno rozgrzać pomieszczenia...
Zbudowaliśmy nowy dom. Z podłączeniem do sieci elektrycznej, wodą z wodociągu, z pralką (!), z korzeniowym systemem oczyszczania szarej wody, z Internetem...
Powstanie sieci WAS
W między czasie tworzyliśmy stowarzyszenie grupujące 10 rodzin z naszego zespołu, które teraz nazywam: "kolonią artystyczną". Było nas wtedy 25 rodzin, około stu osób. To były lata aktywnego współdziałania miedzy nami, bogactwa pomysłów i nadziei.
Chcieliśmy się zająć rolnictwem ekologicznym. Dostaliśmy traktor do wspólnego użytkowania.
Włączyliśmy się w Światową sieć Wiosek Ekologicznych- Global Ecovillage Network
Napisałam projekt utworzenia sieci wiejskich społeczności alternatywnych WAS, bo marzyłam od dawna, żeby poznać różne miejsca w Polsce, o których słyszałam od dawna. Byłam świadoma tego, że nasze społeczności różnią się od zachodnich ekowiosek, ale wydawało mi się, że będziemy rozwijać się w kierunku przekształcenia się w polską wersję ekowioski.
Przez rok podróżowałam i zaprzyjaźniałam się z wieloma ludźmi: mieszkańcami Pupek na Mazurach, z Wolimierza w Górach Izerskich, z Ewą i Peterem z Grzybowa z okolic Płocka, z Jadwigą Łopatą i jej ruchem na rzecz polskich rolników. Namawiałam wszystkich, do tworzenie wspólnej sieci.
Najbardziej zainteresowani tą siecią byli poszukujący, marzyciele z miast lub pojedynczy emigranci. Ci już przesiedleni, zdawali się być w 100 procentach zajęci pokonywaniem trudności dnia codziennego. Zresztą sieć zalazła się, w moim życiu, na drugim, trzecim planie, ponieważ w następnym roku urodziło się moje czwarte dziecko, więc był to koniec podróżowania...
Najbardziej przekonany do idei sieci okazał się być Wolimierz, więc mieszkańcy tej nadzwyczajnej społeczności przejęli inicjatywę. Dwa lata z rzędu spotkaliśmy się na festiwalu oraz na corocznym zjeździe.
Nasz ruch jednak nie rozwijał się w kierunku ekowiosek.
A dlaczego nie
W 2002 zostałam wybraną do zarządu GEN-u Global Ecovillage Network. Poznałam siłę i słabości tego ruchu od środka. Doświadczyłam wspólnej pracy z pełnią otwartości. Wracałam z każdego spotkania całkiem doładowana . Od tych ludzi czuć było aurę społeczności, do której należą.
Przez następne lata udawało się nam mniej więcej raz do roku organizować spotkanie WAS. Ostatnie miało miejsce zimą 2004 roku. Były to miłe spotkanie, ale prawdę mówiąc niewiele przenoszące. Powstawały plany współdziałania, ale nie realizowaliśmy ich. Co do naszej społeczności, koloni artystycznej, to z mojego punktu widzenia, bardziej się ona dezintegrowała, niż integrowała.
A teraz...
Zacznijmy od tego, że może to lepiej, że nie ma ekowiosek w Polsce. W tym kraju wieś nie jest martwą strukturą społeczną tak jak na zachodzie Europy, tylko bardzo obolałą tkanką społeczną, która przechodzi przez tak trudny okres przyśpieszonego przystosowywania się do nowych warunków, który ja wprost nazywam -umieraniem... Trudno sobie wyobrażać jak można było stać obok tego zjawiska obojętnie i pracować nad mikro-harmonijnym szczelnym światem. Zbudziłoby to pewnie ogromną agresję ze strony otoczenia. Uciekać od tego nie ma jak, nie ma gotowych wyizolowanych wysp z ludźmi żyjącymi sobie szczęśliwie, zgodnie z przyrodą
Więc nie żałujemy.
Ale dlaczego nie?
Ekowioska jest to intencjonalna społeczność (intentional community), grupa ludzi, która ma nadrzędny cel, coś między religią, ekologią a pacyfizmem. Jest to ważniejsze dla nich niż pieniądze, a tak samo ważne, jeżeli nie ważniejsze niż ich własne rodziny, ponieważ wybierają sobie wszystkich członków tej społeczności jako rodzinę, czyli ludzi, wobec których maja mieć nieograniczone zasoby dobrej woli i akceptacji. Mogą się nie lubić, nie mniej starają się wytwarzać między sobą podstawową solidarność, która łączy członków jednego plemienia. To trudna sztuka, jak łatwo sobie wyobrazić. Aby było to możliwie musza oni świadomie budować między sobą zaufanie, być ciągle gotowi, poświęcać mnóstwo czasu i energii we wspólnym rozwiązywaniu konfliktów, nie kłamać w sprawach pieniędzy i seksu.W ekowioskach nie ma wstydliwych tajemnic, bo rozsadziłyby je.
Polecam zajrzenie na strony Tamery, aby wgłębić się w ten temat.
No i co?
Widocznie nasza droga jest jakaś inna!
Zaufanie jest towarem głęboko deficytowym w Polsce i nie jest to sprawa jednej generacji. Z kolei rodzina jest nadrzędną instytucję, nad którą jedynie może stać sam Jan Paweł II lub ksiądz Rydzyk, a może teraz Benedykt XVI. Ale nie znaczy to, że w Polsce nic ciekawego się nie dzieje.
Co mamy w Polsce?
W Polsce są kolonie artystyczne takie jak nasza. Ja osobiście znam trzy wielkie: koło Pupki na Mazurach, niedaleko Jeleniej Góry w Wolimierzu oraz koło Lublina-Dąbrówka. Jest ich na pewno więcej. Poza tym istnieją pojedyncze rodziny, które potrafią zaangażować całą gminę i okolicę w różne, bardzo ciekawe projekty, np.: Stowarzyszenie Ziarno koło Płocka. Utworzonych jest prawdopodobnie wiele społeczności lokalnych i grup gmin, które wykazują bardzo kreatywne i bardzo daleko idące rozwiązania do swoich problemów, np. wioska Hobbitów lub dolina Strugi. Poza tym istnieje jeden wielki ruch na rzecz ratowanie Polskiej wsi- ICCP o międzynarodowym zasięgu.
Ponad 10 lat temu utworzyliśmy stowarzyszenie "Dla Ziemi", aby rozwijać integrację i współpracę między osadnikami z miasta. Obecnie przede wszystkim kierujemy projektami dla społeczności lokalnej. Doprowadziłam przedstawicieli naszej gminy do podpisywanie umowy gmin bliźniaczych z francuską gminą Gourin. Coraz częściej pracujemy z "nie alternatywnymi ludźmi", do tego stopnia, że w ostatniej próbie ratowania sieci WAS przed ostateczną śpiączka zmieniliśmy nazwę z alternatywnej na aktywną.
Ale jak na razie nie pomogło, a sieć zapadła w głęboki sen, z którego nie wiadomo czy się obudzi pod taka czy inna formą.
Co jeszcze było i co dalej? Moja apteka dobrych myśli i pomysłów
Przez 5 lat wydawałam biuletyn "Pozytywne Wiadomości". Tyle dobrych rzeczy się dzieje na świecie, tylu ludzi znalazło i stosuje rozwiązania na problemy świata, jest tyle wspaniałych przykładów wysoko rozwiniętego człowieczeństwa, podczas gdy w mediach ciągle katastrofy i klęski. Wiadomo, chory jest ten świat, szukajmy więc lekarstwa. Sam się nie wyleczy.
W mojej gminie przez 4 lata organizowałam wymiany z francuska Bretanią. Utworzyło się Stowarzyszenie Inicjatywy Lokalnej gminy Kamionka KLUCZ, w którym działają przede wszystkim rdzenni mieszkańcy naszej gminy.
Kontakt z innymi krajami jest wspaniałym lekarstwem na nietolerancję, brak wyobraźni, uprzedzenia i poczucie beznadziejności, które gnębią tyle młodych i nie tylko mieszkańców małych wiejskich gmin.
Utrzymuję kontakt z ekowioskami, pisze o nich, ponieważ moje życie jest bogatsze. Jest tam piękno, dużo miłości i dużo mądrości. Warto żeby nasze dzieci i młodzież miały okazję doświadczyć trochę tej dobrej atmosfery wytwarzanej tam. Jest to jedna z aptek świata, z wieloma dobrymi sprawdzonymi recepturami.
Obecnie pracuję dla kolejnej apteki świata, dla firmy, która dystrybuuje w Polsce preparat, który ma moc oczyszczenia gleby i wód z chemii przewracając im życie.
Nazywają się one efektywne mikroorganizmy EM. Z aktywnych przeszłam do efektywnych. EM to preparat na podstawie mieszanki mikroorganizmów, bakterii i grzybów. Zeszłam więc na poziom mikro.
Bakterie zachowują się zupełnie jak ludzie, pracują pożytecznie wtedy, gdy jest ich wiele rodzajów i współdziałają ze sobą zamiast konkurować. Poza tym mało jest takich, które zdecydowanie pozytywnie lub wyraźnie negatywnie działają, większość należy do gatunku zwanego oportunistycznym, który podporządkuje się dominującym szczepom. Preparat EM jest zrównoważoną mieszanką tych najbardziej pozytywnych mikroorganizmów. Trzeba je rozwodnić i pryskać nimi ziemię lub wlać do wody i ścieków, żeby przekonały resztę bakterii, aby się pozytywnie zachowywały. A na czym polega to pozytywne zachowanie? Resztki materii organicznej rozpadają się przez proces fermentacji, czyli rozkładają się na małe części, które mogą być pokarmem dla roślin i innych mikroorganizmów, czyli wchodzą w cykl życiowy. Niepozytywne zachowanie polega na tym, że materia rozkłada się przez gnicie, czyli w dużych kawałkach, których nie da się dalej używać i stają się truciznami. Krótko mówiąc nasz EM pobudza mikrorecykling!!! Co ciekawe, pozytywne bakterie potrafią trucizny (azotany ropy a nawet dioxyny ) rozkładać pozytywnie.
Obecnie pracuje nad gazetą o działaniach i zastosowaniach EM na świecie i wielkich projektach uzdrowienia ziemi i wody realizowanych dzięki nim.
W zasadzie dążę do tego, aby tworzyła się sieć użytkowników EM.
A ekowioski działają jak EM - są koncentratem pozytywnego współdziałania między ludźmi.
Co robić? Gdzie szukać?
Idąc więc za przekładem bakterii, jeżeli coś bym chciała zmienić w swoim życiu, znaleźć swoje miejsce razem z ludźmi i bliżej matki ziemi, to szukałabym miejsca, gdzie jest dobry zaczyn, gdzie coś dobrego się dzieje. Stowarzyszenie, gmina, szkoła, teatr... Starałabym się dołączyć do nich przynosząc im coś, np. umiejętność obsługi komputera, język, rękodzieło, księgowość (bardzo potrzebna), EM, pojazd, partnerów zagranicznych... Każdy coś ma. Jak dopasować jedno z drugim, to co mam do przenoszenie z miejscem , to powinno zadziałać i majonez się uda. To miejsce można szukać na wsi, ale również i w mieście. Jeżeli na razie nie widać na horyzoncie żadnego zaczynu, radzę zacząć używać EM - zgromadzi się doświadczenia, które mogą się innym przydać, a działa się dla dobra ziemi i zmienia swoje otoczenia przynajmniej na poziomie mikro.
Kiedyś kiedyś kiedyś
Była sobie biedroneczka
Wspinała się na drzewie
I ciągle padała na plecy
I od nowa i od nowa i od nowa
A tu żuki a tu wiatr a tu deszcz
Łapeczkami machać
Na plecy się odwracać
I z powrotem spróbować
Do góry się wspinać
No, bo była ona optymistką
Z jednej stronie drzewa
Potem z drugiej i bokami
A nawet do góry dołami
Czy jej się udało?
Czy to takie ważne?
Gdzieś dotarła
Do mnie
wasnicole@wp.pl
W Polsce
www.ziarno.org.pl/
www.eko-cel.pl/eng
www.klinikalalek.art.pl
www.terapiahoma.com.pl
WWW.DLAZIEMI.ORG
Na świecie
www.tamera.org
EM
www.emgreen.pl
www.emecho.pl
|
|